Pozew banku o zapłatę po wzroście rat? Historia pana Darka pokazuje, dlaczego warto zbadać umowę WIBOR wcześniej

Pozew banku o zapłatę po wzroście rat? Historia pana Darka pokazuje, dlaczego warto zbadać umowę WIBOR wcześniej

Nie każdy kredytobiorca przegrywa tylko dlatego, że bank złożył pozew.

Czy jeśli bank pozywa o zapłatę, bo klient przestał spłacać raty kredytu, to sprawa jest już przegrana?

W praktyce wielu kredytobiorców właśnie tak myśli. Sam pozew z banku działa paraliżująco. Pojawia się stres, presja czasu i przekonanie, że skoro klient przestał płacić, to bank na pewno ma rację. Do tego dochodzi jeszcze drugi, bardzo częsty schemat myślenia: skoro umowa została zawarta po 2018 roku i dotyczy oprocentowania opartego o WIBOR, to „nie ma czego analizować”, bo wszystko powinno być już poprawne.

To jeden z najczęstszych błędów.

Historia pana Darka pokazuje, że nawet wtedy, gdy bank pozywa o zapłatę z powodu zaległości w spłacie rat, kluczowe znaczenie może mieć nie sam fakt zadłużenia, ale treść umowy, regulaminu, formularza informacyjnego oraz to, jak bank wyjaśnił klientowi mechanizm oprocentowania i ryzyko wzrostu rat.

To anonimowe studium przypadku dobrze pokazuje również coś jeszcze: umowę kredytową warto badać wcześniej, zanim pojawi się wypowiedzenie, wezwanie do zapłaty albo pozew banku.

Historia pana Darka – wzrost rat, brak możliwości spłaty i pozew od banku

Pan Darek był klientem indywidualnym, który zawarł umowę kredytu z oprocentowaniem zmiennym. Początkowo spłata rat przebiegała bez większych problemów. Sytuacja zaczęła się zmieniać wtedy, gdy miesięczne obciążenia zaczęły gwałtownie rosnąć.

To właśnie ten moment jest dla wielu kredytobiorców przełomowy. Dopiero wtedy okazuje się, że ryzyko związane z oprocentowaniem zmiennym nie jest abstrakcyjnym zapisem z dokumentów, ale realnym problemem uderzającym w domowy budżet. Pan Darek przestał spłacać raty nie dlatego, że zlekceważył zobowiązanie, ale dlatego, że ich wzrost stał się dla niego finansowo nie do udźwignięcia.

W odpowiedzi bank wystąpił przeciwko niemu z pozwem o zapłatę, dochodząc należności wynikającej z umowy.

Z punktu widzenia wielu osób to etap, na którym wydaje się, że nie ma już pola do obrony. Tymczasem właśnie wtedy trzeba zadać najważniejsze pytanie: czy umowa, na której bank opiera swoje roszczenie, była rzeczywiście przejrzysta, spójna i prawidłowo wyjaśniona konsumentowi?

Obrona przed pozwem banku zaczyna się od analizy umowy

W sprawie pana Darka podjęliśmy obronę nie na podstawie haseł, ale na podstawie dokumentów.

To bardzo ważne rozróżnienie. W sprawach kredytów opartych o WIBOR nie wystarczy ogólne stwierdzenie, że klientowi „jest ciężko” albo że „raty wzrosły”. To może być życiowo prawdziwe, ale w sporze z bankiem potrzebne są konkretne argumenty wynikające z dokumentacji.

Dlatego pierwszym krokiem była pełna analiza:

  • umowy kredytowej,
  • regulaminu,
  • formularza informacyjnego,
  • oświadczeń o ryzyku,
  • załączników i dokumentów przekazanych przy zawieraniu umowy.

Dopiero takie zestawienie pokazuje, czy klient rzeczywiście otrzymał jasną informację o mechanizmie oprocentowania, czy dokumenty są spójne i czy bank wykonał obowiązek informacyjny w sposób realny, a nie wyłącznie formalny.

Masz umowę z WIBOR? Wyślij nam ją na analiza.kredytu@vindigo.com.pl przeanalizujemy ją za darmo.
📚

Przydatne artykuły o WIBOR:

Umowa WIBOR po 2018 roku też może zawierać poważne wady

Jednym z najbardziej szkodliwych uproszczeń na rynku jest dziś przekonanie, że umów zawartych po 2018 roku nie trzeba analizować, bo zostały już „uporządkowane” przez zmiany regulacyjne.
Praktyka pokazuje coś innego. Sama data zawarcia umowy nie rozstrzyga, czy dokumentacja była przejrzysta i czy konsument mógł rzeczywiście zrozumieć, jak działa oprocentowanie zmienne. Także w nowszych umowach można znaleźć problemy, które mają znaczenie prawne, w tym:

niespójność dokumentów,
• niejasny opis mechanizmu oprocentowania,
• brak praktycznego wyjaśnienia ryzyka,
• formalne, ale nie rzeczywiste wykonanie obowiązku informacyjnego,
• przerzucenie na klienta ciężaru samodzielnego zrozumienia mechanizmu kredytu.

W sprawie pana Darka właśnie szczegółowa analiza dokumentów ujawniła kwestie, które wymagały bardzo poważnej oceny prawnej

Niespójność dokumentów to nie detal, tylko problem dotyczący ceny kredytu

W analizowanej sprawie jednym z najistotniejszych problemów była niespójność dokumentacji dotyczącej mechanizmu oprocentowania.

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało poprawnie. Była umowa, był regulamin, były standardowe oświadczenia. Jednak po uważnym porównaniu poszczególnych dokumentów pojawiło się zasadnicze pytanie: czy wszystkie te dokumenty rzeczywiście w ten sam sposób wyjaśniają, od czego zależy oprocentowanie i jak będzie się ono zmieniać?

To nie jest techniczna drobnostka. Oprocentowanie decyduje o wysokości raty, a więc o realnym koszcie kredytu. Jeżeli dokumentacja nie daje klientowi jednego, jasnego i spójnego obrazu mechanizmu ustalania ceny kredytu, to trudno mówić o rzeczywistej przejrzystości umowy.

Dla przeciętnego konsumenta podstawowe znaczenie ma to, czy po lekturze dokumentów potrafi zrozumieć:

  • co wpływa na ratę,
  • kiedy rata może się zmienić,
  • według jakiego mechanizmu do tej zmiany dochodzi,
  • jakie mogą być skutki finansowe tej zmiany.

Jeżeli odpowiedź na te pytania wymaga składania informacji z kilku dokumentów, a do tego dokumenty nie są ze sobą w pełni zgodne, pojawia się poważny problem

WIBOR w umowie to nie tylko wskaźnik, ale mechanizm ryzyka dla klienta

W sprawach dotyczących kredytów opartych o WIBOR bardzo często popełnia się jeden podstawowy błąd: całą sprawę sprowadza się do samej nazwy wskaźnika. Tymczasem z perspektywy konsumenta i z perspektywy sporu prawnego chodzi o znacznie więcej.

Nie wystarczy, że w umowie pojawi się odwołanie do WIBOR. Kluczowe jest jeszcze to, czy bank w sposób zrozumiały wyjaśnił:

  • czym jest wskaźnik,
  • kto nim administruje,
  • w jaki sposób wpływa on na oprocentowanie,
  • kiedy jego zmiana wpływa na wysokość raty,
  • jak duże może być ryzyko ekonomiczne po stronie klienta.

To właśnie tu pojawia się zasadnicza różnica między informacją formalną a informacją rzeczywistą. Klient nie musi znać technicznych szczegółów rynku finansowego. Ma natomiast prawo wiedzieć, co podpisuje i jakie skutki może to mieć dla jego portfela.

„Informacja była dostępna” nie oznacza jeszcze, że była zrozumiała

Banki często bronią się twierdzeniem, że klient miał dostęp do informacji, bo mógł je znaleźć w dokumentach, na stronie internetowej albo w innych źródłach. Tyle że to nie rozwiązuje problemu.

Z punktu widzenia konsumenta nie chodzi o samą dostępność danych, ale o to, czy zostały one przedstawione w sposób prosty, spójny i praktyczny. Nie można uczciwie twierdzić, że klient został dobrze poinformowany, jeśli w rzeczywistości musi samodzielnie szukać rozproszonych informacji i próbować zrozumieć złożony mechanizm finansowy bez realnego wsparcia ze strony banku.

Właśnie dlatego tak ważna jest analiza dokumentacji pod kątem tego, czy bank rzeczywiście wyjaśnił klientowi:

  • jak działa oprocentowanie zmienne,
  • jak może wzrosnąć rata,
  • jakie są granice ryzyka,
  • jak zmiana wskaźnika wpływa na koszt kredytu.

Samo odwołanie do źródeł informacji nie zastępuje rzetelnego wykonania obowiązku informacyjnego.

Oświadczenie o ryzyku nie zamyka sprawy

W wielu sprawach bank powołuje się na podpisane przez klienta oświadczenie o ryzyku. Dla wielu osób to brzmi przekonująco: skoro podpisał, to wiedział.

W rzeczywistości sprawa nie jest tak prosta.

Podpis pod formularzem nie przesądza jeszcze, że ryzyko zostało wyjaśnione w sposób rzeczywisty. Trzeba sprawdzić, co dokładnie klientowi pokazano, czy wyjaśniono mu praktyczne skutki wzrostu oprocentowania i czy miał możliwość ocenić skalę zagrożenia finansowego.

Dla przeciętnego kredytobiorcy zdanie „oprocentowanie jest zmienne” nie oznacza jeszcze zrozumienia ryzyka. Prawdziwe znaczenie ma dopiero odpowiedź na pytania:

  • o ile może wzrosnąć rata,
  • ile więcej może kosztować kredyt,
  • jak duże może być miesięczne obciążenie w niekorzystnym wariancie.

Jeżeli dokumenty tego nie pokazują w sposób czytelny i praktyczny, można poważnie zastanawiać się, czy obowiązek informacyjny został wykonany prawidłowo.

Czy nieważność umowy kredytu można badać także przy pozwie banku o zapłatę?

Tak. I właśnie to jest jeden z najważniejszych praktycznych wniosków płynących z takich spraw.

Jeżeli bank dochodzi zapłaty na podstawie umowy, to naturalne jest badanie, czy sama umowa stanowiąca podstawę roszczenia została skonstruowana i przedstawiona klientowi w sposób zgodny z prawem oraz standardami ochrony konsumenta.

Nie oznacza to automatycznie, że każda umowa będzie nieważna. Nie oznacza też, że każda sprawa zakończy się takim samym wynikiem. Oznacza jednak jedno: klient nie powinien zakładać, że sam fakt pozwu przekreśla możliwość obrony.

W praktyce sądowej znaczenie mają konkretne zapisy, konkretne braki i konkretne niespójności dokumentacji. To właśnie one mogą tworzyć podstawę do podnoszenia zarzutów i do badania ważności umowy kredytu.

Dlaczego warto zbadać umowę, zanim bank złoży pozew?

Historia pana Darka jest ważna nie tylko dla osób już pozwanych przez bank. Być może jeszcze większe znaczenie ma ona dla tych klientów, którzy dopiero zaczynają mieć problem ze spłatą albo po prostu chcą sprawdzić, czy ich umowa została przygotowana prawidłowo.

To rozsądne podejście z kilku powodów.

Po pierwsze, wcześniejsza analiza pozwala lepiej zrozumieć swoją sytuację prawną i finansową.

Po drugie, daje szansę na ocenę dokumentów, zanim sprawa wejdzie w trudniejszy etap: wypowiedzenie umowy, wezwania do zapłaty, proces sądowy i dodatkowe koszty.

Po trzecie, brak działania również jest decyzją. Jeżeli klient ignoruje problem tylko dlatego, że ktoś powiedział mu ogólnie „po 2018 roku nie ma czego badać”, może przeoczyć bardzo istotne kwestie zapisane w dokumentach.

W sprawach kredytowych nie warto działać na podstawie obiegowych opinii. Warto działać na podstawie własnej umowy.

Co warto sprawdzić w analizie umowy kredytowej opartej o WIBOR?

Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia, ale w praktyce analiza powinna obejmować co najmniej kilka podstawowych kwestii.

Trzeba sprawdzić:

  • czy umowa, regulamin i załączniki są ze sobą spójne,
  • czy mechanizm oprocentowania został opisany jednoznacznie,
  • czy klient otrzymał realne wyjaśnienie ryzyka wzrostu rat,
  • czy dokumenty pozwalały ocenić możliwą skalę wzrostu obciążeń,
  • czy bank nie ograniczył się wyłącznie do formalnych oświadczeń,
  • czy dokumentacja nie zawiera luk, sprzeczności lub niejasności mogących mieć znaczenie prawne.

To właśnie takie elementy bardzo często decydują o tym, czy dana sprawa wymaga dalszych działań.

Historia pana Darka to sygnał dla innych kredytobiorców

Sprawa pana Darka nie oznacza, że każda umowa oparta o WIBOR jest wadliwa. Rzetelna kancelaria nie powinna mówić tego bez analizy dokumentów.

Pokazuje jednak coś bardzo ważnego: nie wolno zakładać, że nowsza umowa jest automatycznie bezpieczna, a pozew banku automatycznie zamyka drogę do obrony.

W praktyce dopiero dokładna analiza dokumentacji pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy klient został rzeczywiście poinformowany o zasadach działania oprocentowania zmiennego, czy bank prawidłowo wykonał obowiązek informacyjny i czy umowa może być oceniana jako przejrzysta i spójna.

Dlatego osoby, które mają kredyt oparty o WIBOR, zauważyły gwałtowny wzrost rat albo chcą po prostu sprawdzić, czy ich umowa została przygotowana prawidłowo, nie powinny opierać się wyłącznie na uproszczeniach krążących na rynku.

Najpierw warto przeczytać dokumenty. Dopiero potem wyciągać wnioski.

Analiza umowy kredytowej przed sporem i w trakcie sporu z bankiem

W Vindigo Kancelaria Adwokacka Pietrak & Paździora analizujemy umowy kredytowe zarówno dla klientów, którzy już są w sporze z bankiem, jak i dla tych, którzy chcą zbadać swoją sytuację wcześniej.

Nie zakładamy z góry, że każda sprawa zakończy się tak samo. Nie mówimy też automatycznie, że po 2018 roku nie ma sensu analizować umowy. Czytamy dokumenty, porównujemy zapisy i oceniamy, czy w konkretnej sprawie istnieją realne argumenty prawne.

Jeżeli masz kredyt oparty o WIBOR i chcesz sprawdzić swoją umowę, warto zacząć od dokumentów: umowy, regulaminu, formularza informacyjnego i załączników. Czasem to właśnie tam znajdują się odpowiedzi, których wcześniej nikt rzetelnie nie sprawdził.

adwokat Adam Pietrak

Adam Pietrak

Partner w Kancelarii Adwokackiej Vindigo Pietrak&Paździora Sp.p. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studiów Podyplomowych Uniwersytetu Łódzkiego (Wycena Nieruchomości). Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi. Numer licencji: (LOD/Adw/1206)

Udostepnij post