Najważniejsze: nie ma dobrej ugody bez dobrego wyliczenia. Zanim klient zrezygnuje z procesu, powinien wiedzieć, ile rzeczywiście otrzymuje od banku i z jakiej części możliwego roszczenia rezygnuje.
Bank przesyła projekt ugody. W dokumencie pojawia się konkretna kwota, termin na odpowiedź i zapewnienie, że sprawę można zakończyć szybko. Dla wielu osób to pierwszy moment od lat, w którym kredyt frankowy przestaje wyglądać jak problem bez końca. Ulga jest zrozumiała, nie powinna jednak zastępować dokładnej kalkulacji.
Ugoda może być rozsądnym rozwiązaniem. Czasem pozwala otrzymać pieniądze bez czekania na prawomocny wyrok, uporządkować hipotekę albo zakończyć spór, który od dłuższego czasu obciąża całą rodzinę. Bywa jednak również tak, że pod hasłem szybkiego porozumienia bank proponuje klientowi tylko niewielką część tego, co wynikałoby z rozliczenia nieważnej umowy.
Dlatego nie odpowiadamy na pytanie, czy ugody frankowe są korzystne. Odpowiadamy na inne: czy ta konkretna ugoda jest korzystna dla tej konkretnej osoby?
Bank, proponując porozumienie, ogranicza własne ryzyko. Zamyka sprawę, unika dalszych kosztów, odsetek i niepewności związanej z wyrokiem. Klient w zamian otrzymuje szybszy oraz przewidywalny finał. Obie strony coś zyskują, ale obie też z czegoś rezygnują.
Najczęstszy błąd polega na porównaniu oferty banku z zerem. Jeżeli bank proponuje wypłatę 100 tysięcy złotych, taka suma może wydawać się atrakcyjna. Dopiero po dokładnym wyliczeniu może się jednak okazać, że realny wariant sądowy jest wart znacznie więcej. Wtedy koszt ugody stanowi właśnie różnica między tymi dwoma wynikami.
Do porównania potrzebne są nie tylko raty i wypłacony kapitał. Znaczenie mają również pozostałe saldo, odsetki ustawowe za opóźnienie, koszty postępowania, wynagrodzenie pełnomocnika, sposób wykreślenia hipoteki oraz możliwe skutki podatkowe. Bez tych danych decyzja jest podejmowana bardziej pod wpływem emocji niż wiedzy.
Z naszej praktyki negocjacyjnej wynika, że oferty składane osobom, które jeszcze nie pozwały banku, są często mało korzystne, a niekiedy znacząco odbiegają od możliwego rozliczenia sądowego. Zazwyczaj opierają się na standardowym programie. Bank nie widzi jeszcze konkretnej sprawy sądowej, żądania zapłaty ani naliczanych odsetek. Nie ma więc silnego powodu, żeby już na początku proponować warunki zbliżone do możliwego rozliczenia po wyroku.
Oczywiście zdarzają się wyjątki. Rodzaj umowy, bank, stan spłaty i indywidualna sytuacja klienta mogą wpływać na ofertę. Mimo to pierwsza propozycja przedprocesowa powinna być traktowana jako początek rozmowy, nie jako ostateczna odpowiedź banku.
Sytuacja zmienia się po doręczeniu pozwu. Ryzyko banku staje się konkretne: wiadomo, jakiej kwoty żąda klient, od kiedy domaga się odsetek i jakie zarzuty stawia umowie. Bank musi też uwzględnić koszt prowadzenia sprawy oraz prawdopodobieństwo niekorzystnego wyroku.
Dlatego propozycje składane w toku procesu są nierzadko wyraźnie lepsze od tych, które klient otrzymał wcześniej. Kolejna poprawa może nastąpić po wymianie pism, przeprowadzeniu dowodów albo po wyroku pierwszej instancji. Nie jest to jednak mechanizm automatyczny. Sam fakt wniesienia pozwu nie gwarantuje ugody ani określonej kwoty.
Pozwu nie należy składać wyłącznie w celu wywarcia presji na bank i uzyskania nowej oferty. Sprawa musi być przygotowana tak, jakby miała zakończyć się wyrokiem. Jeżeli negocjacje nie przyniosą odpowiedniego rezultatu, klient powinien być gotowy ją prowadzić.
Praktyczna zasada: im bardziej zaawansowany i dobrze przygotowany jest spór, tym poważniej bank zazwyczaj traktuje rozmowę. Nie oznacza to jednak, że warto przyjąć każdą ofertę złożoną po pozwie.
Punktem wyjścia są umowa z załącznikami i aneksami, historia wypłaty i spłat, aktualne saldo, wcześniejsza korespondencja oraz pełny projekt ugody. Na tej podstawie trzeba policzyć dwa scenariusze: propozycję banku i możliwe rozliczenie po procesie. Dopiero różnica między nimi pokazuje, o co naprawdę toczy się rozmowa.
Nie każdy negocjuje wyłącznie najwyższą wypłatę. Dla części osób ważniejsze będzie szybkie wykreślenie hipoteki, sprzedaż mieszkania, zamknięcie sprawy spadkowej albo zakończenie wieloletniego stresu. Trzeba to ustalić przed wysłaniem kontroferty. Inaczej łatwo wynegocjować warunki, które wydają się korzystne pod względem finansowym, ale nie rozwiązują rzeczywistego problemu klienta.
Samo zdanie: „proponowana kwota jest za niska” niewiele wnosi. Skuteczniejsza jest odpowiedź oparta na wyliczeniu i jasno określonych warunkach. W negocjacjach liczy się również moment złożenia propozycji. Czasem warto odpowiedzieć od razu, a czasem poczekać na kolejny etap postępowania, jeżeli może on istotnie zmienić ocenę ryzyka przez bank.
Do zawarcia ugody nie zawsze potrzebna jest rozprawa. Strony mogą podpisać porozumienie bez wszczynania procesu. Mogą też negocjować po wniesieniu pozwu, a końcowy dokument zawrzeć bezpośrednio między sobą. W takim przypadku sąd trzeba następnie poinformować o zakończeniu sporu i złożyć odpowiednie oświadczenia procesowe.
Ugoda pozasądowa powinna szczegółowo określać, kto, komu, ile i kiedy płaci, jak rozliczane są koszty oraz co stanie się z hipoteką i postępowaniem. Ważna jest kolejność: podpis, zapłata, cofnięcie pozwu, wydanie dokumentów. Jedno nieprecyzyjne zdanie może później wywołać nowy spór, choć celem ugody miało być właśnie jego zakończenie.
Wątpliwości budzi czasem sytuacja, w której strony uzgodniły porozumienie, ale rozprawa odbywa się online. Obecne brzmienie art. 223 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego przewiduje takie rozwiązanie. Jeżeli do zawarcia ugody dochodzi podczas posiedzenia zdalnego i nie można jej podpisać, sąd stwierdza tę okoliczność w protokole oraz wskazuje przyczynę braku podpisu.
Oznacza to, że zdalna forma rozprawy sama w sobie nie powinna blokować porozumienia. Jeżeli w konkretnej sprawie pojawiają się dodatkowe wymagania dotyczące obecności stron albo dokumentów, trzeba sprawdzić, czy wynikają z rzeczywistej potrzeby procesowej, czy raczej z praktyki danego sądu.
Pełnomocnictwo procesowe co do zasady obejmuje umocowanie do zawarcia ugody, chyba że zostało ono ograniczone. Inaczej może wyglądać pełnomocnictwo do ugody zawieranej w określonej procedurze mediacyjnej. Przykładowo KNF wskazuje na potrzebę rodzajowego pełnomocnictwa materialnego, które wprost obejmuje zawarcie umowy o mediację i samej ugody.
Jedną z dróg prowadzących do porozumienia jest mediacja przed Sądem Polubownym przy Komisji Nadzoru Finansowego. Potrzebna jest zgoda obu stron. Mediator nie wydaje wyroku, nie reprezentuje klienta i nie udziela mu porady prawnej. Jego rolą jest pomoc w uporządkowaniu rozmowy oraz wypracowaniu ugody.
Klient może przedstawiać własne propozycje i prosić o wyjaśnienie niejasnych zapisów. Może też korzystać z pomocy adwokata. Jeżeli porozumienie nie zostanie osiągnięte, mediacja kończy się bez ugody. Jeżeli ugoda zostanie zawarta i następnie zatwierdzona przez sąd powszechny, uzyskuje moc prawną ugody sądowej, a po nadaniu klauzuli wykonalności może być podstawą egzekucji.
Nie należy mylić mediacji z arbitrażem. Arbitraż przy KNF także wymaga zgody stron, ale jego celem jest rozstrzygnięcie sporu wiążącym wyrokiem sądu polubownego. Nie jest to zatem wyłącznie negocjowanie warunków ugody.
Po wyczerpaniu postępowania reklamacyjnego klient może wystąpić o pozasądowe rozwiązanie sporu przed Rzecznikiem Finansowym. Postępowanie kosztuje obecnie 50 zł, jest poufne i w dużej części może być prowadzone na odległość. Klient może wybrać tryb zbliżenia stanowisk stron, przedstawienia propozycji rozwiązania sporu albo oba te tryby jednocześnie.
Udział banku w tym postępowaniu jest obowiązkowy. Nie oznacza to jednak obowiązku przyjęcia ugody. Rzecznik nie wydaje wiążącego rozstrzygnięcia i nie reprezentuje żadnej ze stron. Gdy porozumienia nie uda się osiągnąć, na wniosek złożony w terminie 14 dni od otrzymania protokołu może zostać sporządzona niewiążąca opinia zawierająca ocenę prawną sprawy.
Coraz więcej spraw dotyczy umów, które zostały wykonane wiele lat temu. Ostatnia rata nie usuwa automatycznie niedozwolonych postanowień ani roszczenia o zwrot świadczeń spełnionych na podstawie nieważnej umowy. Trzeba oczywiście zbadać samą umowę, status konsumenta, historię spłat, wcześniejsze działania wobec banku i przedawnienie.
Osoba ze spłaconym kredytem negocjuje inaczej niż klient, który nadal co miesiąc płaci ratę. Nie potrzebuje obniżenia salda ani uwolnienia się od ryzyka kursowego. Rozmawia przede wszystkim o pieniądzach, które bank ma wypłacić w zamian za definitywne zrzeczenie się roszczeń.
Dane dotyczące jednego z banków pokazują, że wraz ze zmniejszaniem się liczby aktywnych umów rośnie udział pozwów składanych przez osoby z kredytami już spłaconymi, a tempo zawierania nowych ugód może spadać. Nie można przenosić tych danych automatycznie na cały sektor. Pokazują jednak ważną zmianę: maleje znaczenie masowych, standardowych programów ugodowych, a coraz większe znaczenie mają indywidualne wyliczenia.
Getin Noble Bank jest w upadłości. Stroną rozmów nie jest już działający bank podejmujący swobodną decyzję biznesową, lecz syndyk zarządzający masą upadłości. Musi on uwzględniać interes ogółu wierzycieli oraz ramy postępowania nadzorowanego przez sędziego-komisarza. To wyraźnie ogranicza możliwość indywidualnego ustalania warunków.
W czerwcu 2025 r. sędzia-komisarz zgodził się na uruchomienie drugiego etapu programu ugód. Warunki były jednakowe dla wszystkich kwalifikujących się konsumentów. Program obejmował umowy mieszkaniowe, w których suma spłat wynosiła co najmniej 138 procent udostępnionego kapitału. Kredyt miał być traktowany jak złotowy od dnia zawarcia umowy, ze stałym oprocentowaniem 2,98 procent i zachowaniem pierwotnego okresu kredytowania. Program miał trwać do końca czerwca 2026 r.
W przestrzeni publicznej pojawiła się następnie informacja o postanowieniu sędziego-komisarza z 3 czerwca 2026 r. dotyczącym przygotowania propozycji nowego programu, również z osobnymi ofertami dla konsumentów posiadających prawomocne wyroki stwierdzające nieważność umowy. Trzeba to jednak precyzyjnie rozumieć: samo postanowienie miało określać zadanie zastępcy syndyka, a nie ostateczne ekonomiczne warunki nowej ugody.
W sprawach Getin Noble Banku nie wystarczy więc porównać dwóch kwot. Trzeba jeszcze sprawdzić etap postępowania upadłościowego, status zgłoszonej wierzytelności, treść ewentualnego wyroku oraz aktualne zasady programu, w ramach którego syndyk może zawierać porozumienia.
Kwota umorzonego salda nie zawsze odpowiada pieniądzom, które klient faktycznie zyskuje. Trzeba zestawić ją z pełnym rozliczeniem wpłat, kapitału i możliwych odsetek.
Banki zwykle oczekują definitywnego zamknięcia sprawy. Należy sprawdzić, czy zrzeczenie obejmuje tylko wskazaną umowę, czy także odsetki, koszty, roszczenia dotyczące rozliczenia kapitału i inne możliwe żądania.
Ugoda powinna jasno określać termin zapłaty, moment cofnięcia pozwu, rozliczenie kosztów, wydanie zgody na wykreślenie hipoteki oraz konsekwencje opóźnienia banku.
Nie każda ugoda i nie każdy element rozliczenia muszą być podatkowo obojętne. Znaczenie może mieć cel kredytu, sposób wykorzystania nieruchomości i treść samego porozumienia. Przy nietypowej sytuacji warto uzyskać indywidualną ocenę podatkową.
Cofnięcie pozwu, zrzeczenie się roszczenia i rozliczenie kosztów mają konkretne konsekwencje procesowe. Dokument trzeba przeczytać także pod tym kątem, a nie tylko sprawdzić kwotę wpisaną w pierwszym paragrafie.
Proces daje szansę na pełniejsze rozliczenie, ale wymaga czasu i zaakceptowania ryzyka. Ugoda przynosi szybszy, znany wynik, lecz zazwyczaj oznacza rezygnację z części możliwych korzyści. Nie ma jednego rozwiązania dobrego dla wszystkich.
Vindigo Kancelaria Adwokacka Pietrak & Paździora ma wieloletnie doświadczenie w negocjowaniu ugód z bankami. Prowadzimy rozmowy zarówno przed pozwem, jak i w toku spraw sądowych. Analizujemy ugody pozasądowe, propozycje przedstawiane w mediacji oraz porozumienia zawierane przed sądem. Nie oceniamy oferty wyłącznie na podstawie proponowanej kwoty. Liczymy jej rzeczywistą wartość, sprawdzamy ryzyka i negocjujemy również te postanowienia, które nie dotyczą bezpośrednio kwoty.
Jeżeli bank przesłał projekt ugody, do pierwszej analizy potrzebne będą: umowa z załącznikami i aneksami, historia spłat lub zaświadczenie banku, aktualne saldo, dotychczasowa korespondencja oraz pełna treść propozycji. Dopiero wtedy można rzetelnie ocenić, czy warto ją przyjąć, negocjować dalej czy prowadzić proces.
Ugoda ma sens wtedy, gdy rozwiązuje problem klienta i znajduje uzasadnienie w wyliczeniach. Samo słowo „ugoda” nie czyni jej korzystną.
Tak. Projekt banku jest propozycją. Można negocjować kwotę, koszty, termin płatności, zakres zrzeczenia się roszczeń, wykreślenie hipoteki oraz sposób zakończenia postępowania.
Nie zawsze, ale w praktyce bardzo często warunki poprawiają się po doręczeniu bankowi pozwu. Bank ocenia wtedy konkretne ryzyko wyroku, odsetek i kosztów. Nie ma jednak gwarancji, że w każdej sprawie zaproponuje porozumienie.
Tak. Art. 223 § 1 k.p.c. przewiduje, że gdy podpisanie ugody podczas posiedzenia zdalnego jest niemożliwe, sąd odnotowuje brak podpisu i jego przyczynę w protokole.
Nie. Bank ma obowiązek uczestniczyć w postępowaniu pozasądowym, ale propozycja rozwiązania sporu nie jest wiążąca. Rzecznik pomaga stronom dojść do porozumienia, nie zastępuje sądu.
Prześlij ją do nas przez formularz do bezpłatnej analizy. Prawnicy VINDIGO sprawdzą dokumenty i ocenią, czy w Twojej umowie znajdują się realne podstawy do skorzystania z sankcji kredytu darmowego oraz dalszych działań.
Tak, ale znaczenie ma roczny termin liczony od wykonania umowy. Rzecznik Finansowy uważa, że zwykle biegnie on od pełnego wykonania obowiązków przez obie strony. Jeżeli od ostatniej czynności minął ponad rok, ryzyko wygaśnięcia jest poważne.
Nie wynika to z treści art. 45 ust. 5. Przepis mówi o wykonaniu umowy, nie jej zawarciu. Dokładny moment wykonania pozostaje jednak przedmiotem sporu.
Sankcja chroni konsumenta. Jeżeli umowę zawarto bezpośrednio w związku z działalnością gospodarczą lub zawodową, bank może kwestionować status konsumencki. Przy celach mieszanych potrzebna jest analiza okoliczności.
Nie należy podejmować takiej decyzji bez obliczenia salda i oceny ryzyka. Konsument nadal rozlicza kapitał. Spór o wysokość rat i saldo wymaga strategii dopasowanej do konkretnej sprawy.
Nie da się tego policzyć z samej kwoty kredytu ani harmonogramu. Potrzebna jest historia spłat, informacja o kosztach, aktualne saldo i dane o wcześniejszej spłacie. Dopiero wtedy można ustalić zapłacone odsetki i koszty oraz pozostały kapitał.
Partner w Kancelarii Adwokackiej Vindigo Pietrak&Paździora Sp.p. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studiów Podyplomowych Uniwersytetu Łódzkiego (Wycena Nieruchomości). Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi. Numer licencji: (LOD/Adw/1206)
Kancelaria Adwokacka VINDIGO PIETRAK & PAŹDZIORA SP.P. oferuje kompleksową pomoc prawną dla osób fizycznych oraz podmiotów gospodarczych na terenie całego kraju. Nasza siedziba znajduje się w Łodzi, posiadamy również oddziały w Warszawie, Krakowie i Sieradzu jednak reprezentujemy Klientów przed sądami i urzędami na obszarze całej Polski. Zapewniamy profesjonalizm i poufność każdej prowadzonej sprawy, dbając o najwyższe standardy obsługi Klienta.
Projekt strony Business Hero © 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kancelaria Adwokacka Vindigo Pietrak & Paździora SP.P