Czy bank może pozwać konsumenta o „zwrot kapitału” po kilku latach… i
jednocześnie twierdzić, że przedawnienia nie ma, bo konsument „dla bezpieczeństwa”
podniósł potrącenie?
Od lat w sporach bankowych widzę powtarzalny mechanizm: bank spóźnia się z pozwem, a
potem próbuje „odwrócić stół” konstrukcją czysto procesową. Wyrok TSUE z 11 grudnia
2025 r. (C-767/24) zamyka tę furtkę – i robi to wprost, w logice dyrektywy 93/13.
To tekst edukacyjny i polemiczny. Chcę wyjaśnić:
1. Czym jest przedawnienie i po co istnieje?
2. Dlaczego w sporach CHF i WIBOR to temat „kluczowy”?
3. Co naprawdę wynika z TSUE C-767/24?
4. Gdzie praktyka sądowa bywa błędna (i dlaczego)?
5. Dlaczego – moim zdaniem – art. 117¹ k.c. w sprawach bank–konsument powinien
być traktowany skrajnie wąsko, a jego obecne „bankowe” użycie aż prosi się o
pytania konstytucyjne i prounijne?
Przedawnienie nie jest „sztuczką procesową”. To reguła porządku publicznego: państwo
mówi wierzycielowi, że ma określony czas na dochodzenie roszczenia. Gdy ten czas mija,
przymus sądowy – co do zasady – powinien się skończyć.
Punkt wyjścia w Kodeksie cywilnym jest prosty: roszczenia majątkowe ulegają
przedawnieniu (art. 117 § 1 k.c.). Terminy „bazowe” to:
● 6 lat co do zasady,
● 3 lata m.in. dla roszczeń związanych z działalnością gospodarczą (art. 118 k.c.), z
regułą końca roku kalendarzowego (również art. 118 k.c.),
● bieg terminu co do zasady startuje od wymagalności (art. 120 § 1 k.c.).
W sporach CHF i WIBOR ta instytucja ma znaczenie praktyczne „do bólu”, bo po
zakwestionowaniu umowy bank często idzie w pozew: „oddaj kapitał” (czasem także inne
roszczenia) – nierzadko już po czasie.
W „zwykłej” relacji przedawnienie działa tak, że dłużnik może uchylić się od zapłaty (art.
117 § 2 k.c.). Jednak w relacji przedsiębiorca → konsument ustawodawca wprowadził
normę dużo mocniejszą:
„Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia
przysługującego przeciwko konsumentowi.” (art. 117 § 2¹ k.c.)
To jest jakościowa zmiana: to już nie brzmi jak „jeśli konsument podniesie zarzut, to…”. To
brzmi jak zakaz dochodzenia po terminie przeciwko konsumentowi. I właśnie dlatego w
praktyce mówię wprost: w takich sprawach sąd nie powinien traktować przedawnienia jako
„opcjonalnego” ani ubierać go w narracje o „niesprawiedliwości” tylko dlatego, że powodem
jest bank.
Kodeks cywilny przewiduje jeszcze „wentyl”:
Art. 117¹ § 1 k.c. : „W wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron,
nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko
konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności.”
§ 2: „Korzystając z uprawnienia, o którym mowa w § 1, sąd powinien rozważyć w
szczególności:
1. długość terminu przedawnienia;
2. długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia
roszczenia;
3. charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez
uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie
uprawnionego w dochodzeniu roszczenia.”
I tu zaczyna się mój spór z praktyką: „wyjątkowe przypadki” nie mogą stać się w sporach
bankowych regułą ratowania banku. Zwłaszcza gdy opóźnienie wynika z decyzji
profesjonalisty, który przez lata znał ryzyko prawne swojego produktu.
W sprawie C-767/24 sąd krajowy wprost opisał sytuację: umowa powinna upaść
(nieważność po usunięciu nieuczciwych warunków), strony mają rozliczyć świadczenia, a
roszczenie banku – według sądu – było już przedawnione i powództwo należałoby
oddalić.
Problemem była krajowa praktyka/linia, według której samo złożenie oświadczenia o
potrąceniu miało automatycznie oznaczać dorozumiane zrzeczenie się zarzutu
przedawnienia.
TSUE powiedział jasno:
● nie wolno automatycznie utożsamiać korzystania z jednego środka obrony
(potrącenie) z rezygnacją z innego (przedawnienie),
● sąd krajowy ma zapewnić skuteczność ochrony konsumenta,
● a jeśli trzeba – ma odejść z urzędu od utrwalonej linii orzeczniczej, gdy jest
niezgodna z dyrektywą 93/13.
To jest praktycznie „instrukcja”: nie budujemy pułapek formalnych na konsumenta, żeby
bank mógł ominąć konsekwencje spóźnienia.
Klasycznie mówi się, że przedawnione roszczenie „nie znika”, tylko zmienia charakter
(zobowiązanie naturalne). Jednak w relacji przedsiębiorca → konsument ustawodawca
poszedł dalej: wprowadził zakaz „domagania się zaspokojenia”.
Dlatego – moim zdaniem jako adwokata – w sporach bankowych trudno uczciwie udawać,
że to „normalny” dług naturalny, skoro ustawa w tej relacji mówi: nie wolno go dochodzić.
W praktyce sądowej bywa tak, że dług „wraca do życia” dopiero dlatego, że sąd zastosuje
art. 117¹ k.c. jako koło ratunkowe dla banku. I tu stawiam pytanie systemowe:
● czy takie działanie jest zgodne z art. 2 Konstytucji (państwo prawa i pewność
prawa),
● art. 32 Konstytucji (równość),
● art. 76 Konstytucji (obowiązek ochrony konsumentów),
● art. 45 Konstytucji (prawo do rzetelnego procesu)?
I równolegle: czy to da się pogodzić z logiką dyrektywy 93/13, skoro TSUE mówi wprost, że
nie wolno budować wykładni, która zniechęca konsumenta do korzystania z jego środków
obrony i osłabia ochronę?
To jest – w mojej ocenie – temat na pytania prawne (konstytucyjne i prounijne), bo inaczej
powstaje „krzywy” system:
● roszczenia konsumenta wobec banku w praktyce bywają traktowane
restrykcyjnie,
● a roszczenia banku wobec konsumenta potrafią być „ratowane” słusznością,
czasem jeszcze z odsetkami.
W k.p.c. masz czarno na białym: strony mają wyjaśniać okoliczności zgodnie z prawdą i
bez zatajania czegokolwiek (art. 3 k.p.c.).
Jeżeli bank w pozwie buduje narrację, jakby „spór zaczął się wczoraj”, a wcześniej były
reklamacje/wezwania/zawezwania – to jest to problem procesowy, bo oś czasu bywa
kluczowa dla przedawnienia (start, przerwy, zawieszenia).
Nie przesądzam automatycznie odpowiedzialności karnej w każdej sprawie, ale uczciwie:
świadome wprowadzanie sądu w błąd co do faktów istotnych dla rozstrzygnięcia to
nie jest „twarda procesówka”, tylko obszar ryzyk wielowymiarowych.
W obu typach sporów po eliminacji klauzul albo po stwierdzeniu nieważności umowy pojawia
się mechanika restytucyjna: rozliczenie świadczeń. TSUE zwraca uwagę, że nie można
przyjmować rozwiązań, które prowadziłyby do absurdów typu żądanie od konsumenta
zwrotu całej nominalnej kwoty „niezależnie od spłat”, bo to osłabia efekt odstraszający
ochrony konsumenckiej.
W WIBOR spor jest inny w treści (przejrzystość klauzuli zmiennego oprocentowania, rozkład
ryzyka), ale węzeł procesowy bywa ten sam: kiedy i co się przedawniło, i czy bank nie
próbuje „przykryć” tego potrąceniem albo narracją o słuszności.
1. Oś czasu: reklamacje, wezwania, zawezwania, doręczenia pism – wszystko, co
pokazuje, od kiedy bank wiedział o sporze.
2. Art. 117 § 2¹ k.c. jako twarda bariera dochodzenia po terminie przeciwko
konsumentowi.
3. Jeśli bank próbuje „zabić” przedawnienie potrąceniem – TSUE C-767/24: nie
wolno automatycznie utożsamiać potrącenia ze zrzeczeniem się przedawnienia,
a sąd ma zapewnić skuteczność ochrony i w razie potrzeby odejść od błędnej
linii.
4. Jeśli bank powołuje art. 117¹ k.c. – wymuszać analizę konkretnych kryteriów z
§ 2, bo to nie jest przepis „bo bankowi szkoda”.
5. Art. 3 k.p.c. Artykuł 3 Kodeksu postępowania cywilnego (KPC) określa
obowiązki stron i uczestników postępowania. Zgodnie z tym artykułem, strony
są zobowiązane do dokonywania czynności procesowych zgodnie z dobrymi
obyczajami, udzielania wyjaśnień co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą
oraz przedstawiania dowodów bez zatajania czegokolwiek. Artykuł ten ustanawia
również zasady prawdy materialnej i współpracy w postępowaniu cywilnym, co
jest kluczowe dla zapewnienia rzetelnego wymiaru sprawiedliwości. W pozwach
banku „znikają” informacje o reklamacjach konsumentów i inne fakty istotne dla
biegu terminów.
TSUE C-767/24 nie daje „automatycznej wygranej”, ale daje coś innego: porządkuje logikę
procesu. Konsument nie ma być karany za to, że broni się wielotorowo. A przedawnienie,
zwłaszcza w relacji bank–konsument nie może być w praktyce traktowane jak „opcjonalne”.
Jeśli chcesz, możemy spokojnie przeanalizować Twoją oś czasu i ryzyka w konkretnej
sprawie – bez obietnic wyniku, za to z twardą oceną argumentów – w Vindigo Kancelaria
Adwokacka Pietrak & Paździora.
(Tekst ma charakter edukacyjny i polemiczny; nie stanowi porady prawnej w indywidualnej
sprawie.)
| Sygnatura | Temat wyroku | Link |
|---|---|---|
| C-767/24 | Potrącenie nie kasuje zarzutu przedawnienia (sprawa Kuszycka) – ochrona konsumenta | Czytaj ➜ |
| C-520/21 | Brak prawa banku do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy (sprawa Szcześniak) | Czytaj ➜ |
| C-140/22 | Bieg przedawnienia roszczeń banku a oświadczenie konsumenta (sprawa mBank) | Czytaj ➜ |
| C-28/22 | Przedawnienie roszczeń a obowiązek informacyjny sądu (sprawa Getin Noble Bank) | Czytaj ➜ |
Źródło: Oficjalna baza orzeczeń TSUE – Curia Europa
Partner w Kancelarii Adwokackiej Vindigo Pietrak&Paździora Sp.p. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studiów Podyplomowych Uniwersytetu Łódzkiego (Wycena Nieruchomości). Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi. Numer licencji: (LOD/Adw/1206)
Kancelaria Adwokacka VINDIGO PIETRAK & PAŹDZIORA SP.P. oferuje kompleksową pomoc prawną dla osób fizycznych oraz podmiotów gospodarczych na terenie całego kraju. Nasza siedziba znajduje się w Łodzi, posiadamy również oddziały w Warszawie, Krakowie i Sieradzu jednak reprezentujemy Klientów przed sądami i urzędami na obszarze całej Polski. Zapewniamy profesjonalizm i poufność każdej prowadzonej sprawy, dbając o najwyższe standardy obsługi Klienta.
Projekt strony Business Hero © 2025. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kancelaria Adwokacka Vindigo Pietrak & Paździora SP.P