Nowa ustawa o kredycie konsumenckim (CCD II) – dlaczego banki obawiają się zmian?

Komornik i egzekucja jak zatrzymać, ograniczyć lub wygasić zajęcia

„Banki bardziej boją się dziś nowej ustawy o kredycie konsumenckim niż kolejnych
frankowiczów.”
Jeszcze kilka miesięcy temu takie zdanie wielu osobom wydawałoby się przesadą. Dziś coraz
częściej pojawia się ono już nie tylko w komentarzach prawników, ale także w samym
środowisku finansowym. Powód jest prosty – rynek zaczyna rozumieć, że największe ryzyko
dla sektora bankowego może wcale nie wynikać już wyłącznie z kredytów frankowych czy
sporów o WIBOR. Coraz większe znaczenie mają zwykłe kredyty konsumenckie,
podpisywane każdego dnia przez setki tysięcy ludzi.

Dlaczego kredyty konsumenckie stają się dziś większym ryzykiem niż franki

I tutaj pojawia się CCD II – nowa unijna dyrektywa dotycząca kredytu konsumenckiego,
która może w praktyce zmienić sposób oceniania odpowiedzialności banków oraz instytucji
finansowych.
Na pierwszy rzut oka projekt wygląda niewinnie. Oficjalnie chodzi przecież o „zwiększenie
ochrony konsumentów”, „uporządkowanie rynku” i „dostosowanie przepisów do
współczesnych realiów”. Problem polega jednak na tym, że za tymi urzędowymi
sformułowaniami kryje się znacznie głębsza zmiana filozofii odpowiedzialności banku
wobec klienta.

Jak ograniczyć egzekucję?

Nie zawsze da się od razu zatrzymać całą egzekucję. Czasem realnym celem jest jej ograniczenie. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy dług istnieje, ale egzekucja jest prowadzona zbyt szeroko lub w sposób nadmiernie uciążliwy. 

Dłużnik powinien sprawdzić przede wszystkim zajęcie wynagrodzenia i rachunku bankowego oraz to, czy komornik respektuje ograniczenia ustawowe (kwoty wolne, wyłączenia świadczeń socjalnych). W wielu przypadkach możliwe jest także ograniczenie egzekucji poprzez zmianę sposobu jej prowadzenia na mniej uciążliwy (art. 799 § 1 k.p.c.). 

W praktyce duże znaczenie mają również negocjacje z wierzycielem. Komornik działa na jego wniosek – jeżeli wierzyciel zgodzi się na raty albo wstrzymanie egzekucji, komornik co do zasady dostosowuje się do takiej decyzji. 

Koniec zasady: podpis wystarczy

Przez lata sektor finansowy funkcjonował w dość prostym modelu. Jeżeli klient podpisał
umowę, przyjmowano, że zaakceptował jej warunki. W praktyce bank bardzo często
traktował podpis jako rodzaj ochronnego parasola. Nawet jeśli dokument liczył kilkadziesiąt
stron, nawet jeśli mechanizmy kosztów były skomplikowane, nawet jeśli przeciętny
konsument realnie nie rozumiał wszystkich konsekwencji finansowych – sam fakt
podpisania umowy miał zamykać dyskusję.
Tyle że ostatnie lata bardzo mocno zmieniły sposób myślenia sądów europejskich i polskich.
Trybunał Sprawiedliwości UE coraz wyraźniej pokazuje, że ochrona konsumenta nie może
być fikcją opartą wyłącznie na formalnym podpisie pod dokumentem. Coraz częściej liczy
się nie tylko to, co znalazło się w umowie, ale także sposób sprzedaży produktu, jakość
informacji przekazanych klientowi, możliwość realnego zrozumienia ryzyka oraz
przewidywalność kosztów zobowiązania.

Odpowiedzialność banku za sprzedaż kredytu i informowanie klienta

Dlatego nowa ustawa o kredycie konsumenckim wywołuje dziś tak duże napięcia w sektorze
finansowym.
Banki zaczynają rozumieć, że przyszłe spory mogą wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze
kilka lat temu. Problemem nie będzie już wyłącznie pojedynczy zapis w umowie. Coraz
większe znaczenie może mieć cały proces sprzedaży kredytu – od reklamy, przez badanie
zdolności kredytowej, aż po sposób tłumaczenia klientowi rzeczywistego kosztu
zobowiązania.
To fundamentalna zmiana.
Jeszcze niedawno wiele instytucji finansowych zakładało, że wystarczy odpowiednio
skonstruować wzorzec umowy i zabezpieczyć się formalnie odpowiednimi oświadczeniami
klienta. Dziś coraz częściej okazuje się, że to może nie wystarczyć.
W praktyce sądowej coraz większe znaczenie zaczynają mieć pytania dużo bardziej
niewygodne dla banków. Czy konsument rzeczywiście rozumiał mechanizm kosztów? Czy
wiedział, jak zmieni się wysokość zobowiązania w określonych sytuacjach? Czy potrafił
samodzielnie ocenić ryzyko finansowe? Czy informacje były przedstawione jasno, czy raczej
w sposób techniczny i trudny do zrozumienia dla przeciętnej osoby?

Sankcja kredytu darmowego – dlaczego rynek zaczyna się jej obawiać

To właśnie dlatego sankcja kredytu darmowego zaczyna budzić tak ogromne
zainteresowanie rynku.
Jeszcze kilka lat temu wielu klientów w ogóle nie wiedziało, że istnieje mechanizm
pozwalający pozbawić bank prawa do części kosztów kredytu w przypadku naruszenia
obowiązków ustawowych. Dziś ten temat jeszcze mocniej wychodzi poza niszę kancelarii
specjalizujących się w sporach konsumenckich. Co więcej, przestaje dotyczyć wyłącznie
chwilówek czy parabanków. Coraz częściej chodzi o zwykłe kredyty bankowe, które przez
lata były postrzegane jako produkty całkowicie bezpieczne pod względem prawnym.
To budzi największy niepokój sektora finansowego.

Czy czeka nas nowa fala sporów podobna do spraw frankowych

Jeżeli sądy zaczną szerzej analizować nie tylko samą treść umowy, ale cały proces
informowania klienta, skala potencjalnych sporów może być znacznie większa, niż jeszcze
niedawno zakładano.
Nieprzypadkowo organizacje bankowe coraz częściej publicznie ostrzegają przed
„nadmiernym ryzykiem regulacyjnym”, „chaosem legislacyjnym” czy „zagrożeniem dla akcji
kredytowej”. Tego typu sformułowania zwykle pojawiają się wtedy, gdy rynek zaczyna
dostrzegać realne ryzyko finansowe.
Historia frankowiczów pokazała już raz, że pozornie stabilny model biznesowy może po
latach okazać się ogromnym problemem dla całego sektora. Wtedy również przez długi czas
dominowało przekonanie, że podpisana umowa kończy temat odpowiedzialności banku.
Dopiero później okazało się, że sądy zaczęły patrzeć na relację bank–konsument zupełnie
inaczej.
Dziś wiele wskazuje na to, że podobny proces może powoli zaczynać się także wokół
kredytów konsumenckich.

Co oznaczają zmiany dla klientów i rynku finansowego

Oczywiście nie oznacza to, że każda umowa kredytowa jest wadliwa albo że każdy klient
wygra spór z bankiem. Takie uproszczenia byłyby nieuczciwe. Coraz wyraźniej widać
jednak, że kończy się epoka, w której odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje
finansowe automatycznie przerzucano na konsumenta tylko dlatego, że podpisał dokument
przygotowany przez profesjonalną instytucję.
A to może być jedna z najważniejszych zmian na rynku finansowym w najbliższych latach.

adwokat Adam Pietrak

Adam Pietrak

Partner w Kancelarii Adwokackiej Vindigo Pietrak&Paździora Sp.p. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studiów Podyplomowych Uniwersytetu Łódzkiego (Wycena Nieruchomości). Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi. Numer licencji: (LOD/Adw/1206)

Udostepnij post